Zmasakrowany dysk
Serwisanci z firm komputerowych mają niekiedy ciężkie życie. Klienci dostarczają im nieraz urządzenia w takim stanie, że serwisantom ręce opadają. Czasami pozostaje tylko zastanowić się, co klient robił z urządzeniem, że doprowadził je do takiego stanu.

Jednakże z kultury osobistej takie pytania nie padają. Pozostaje tylko wyobraźnia, ale i ona tak daleko nie sięga. Przykładem może być sytuacja z jednej z warszawskich firm. Młody człowiek przyniósł tam twardy dysk i prosił o odzyskiwanie danych z niego. Dysk wyglądał tak, jakby przejechał po nim czołg. Oprócz awarii elektroniki, miał połamaną płytkę z mikropodzespołami, uszkodzony napęd, a co gorsza właściciel dysku sam wziął się za naprawę. Oczywiście przede wszystkim otworzył obudowę, czego nigdy robić nie wolno. Serwisanci z mieszanymi uczuciami wzięli się za odzyskiwanie danych. Na szczęście okazało się, że tylko nieliczne dane uległy uszkodzeniu (około ośmiu procent), co spowodowane było oczywiście otwarciem obudowy. Resztę udało się odzyskać. Dane zgrano na kilka dysków DVD, a radość właściciela dysku nie miała końca.
Related posts: